|
Hubert urodził się w lipcu 1998r., razem z rodzicami i młodszym braciszkiem mieszka w miejscowości Grabowiec w województwo mazowieckie. Poród chłopca był bardzo ciężki, dziecko urodziło się z 5 punktami w 10 punktowej skali Apgar ale po 3 sekundach miał 8 a po 10 sekundach 10 punktów. Dziecko nie było w inkubatorze, było cały czas przy matce. Jadł chętnie i spał nie płakał chyba, że był głodny. W piątej dobie miał być wypisany wraz z mamą ze szpitala do domu, ale Hubercik miał żółtaczkę, więc pediatra zlecił podanie dziecku albumików. W czasie robienia zastrzyku dziecko przestało oddychać. Przyszła lekarka i powiedziała, że dziecko umiera. Zaczęto go reanimować, gdy dziecko zaczęło odzyskiwać oddech przewieziono go karetką z inkubatorem do Radomia, gdzie na oddziale intensywnej terapii spędził miesiąc. W czasie pobytu w radomskim szpitalu zaczęła mu czernieć prawa rączka i część barku, lekarka stwierdziła martwicę i powiedziała, że ta rączka uschnie i odpadnie po pewnym czasie. Później stał się cud jak to stwierdziła pani doktor, bo rączka zaczęła różowieć i nie odpadła, odpadły tylko opuszki dwóch paluszków. Po miesiącu zostali wypisani ze szpitala, ale trzeba było jeździć z dzieckiem co drugi dzień na kontrolę do Radomia to jest ok. 50 km w jedną stronę. W trzecim miesiącu życia dziecka lekarz okulista orzekł, że dziecko jest ślepe od urodzenia i nic na to nie można poradzić, jednakże diagnoza była błędna, dziecko widzi. Po czwartym miesiącu stwierdzono u Hubercika dziecięce porażenie mózgowe. Zaczęła się żmudna rehabilitacja. Rodzice jeździli trzy razy w tygodniu do oddalonego o ok. 50 km Radomia. Dziecko ma jak to zwykle w takich przypadkach epilepsję i bardzo częste infekcje, które przeważnie przechodzą w zapalenie płuc i wymagają zastosowania antybiotyków. Hubercik wymaga specjalnej diety, wszystkie posiłki są miksowane ponieważ ma trudności w przełykaniu, jest karmiony kaszkami Bobo-Vita i specjalnymi odżywkami. Ponieważ mama chłopca pracuje jako nauczyciel więc w ferie zimowe i w wakacje jeździ z synkiem do Warszawy i do Buska Zdroju na rehabilitację. Obecnie rehabilitują dziecko w domu, tata dziecka opiekuje się synem i prowadzi małe gospodarstwo rolne. Niestety Hubercik nie chodzi, nie siedzi, nie mówi całe dnie spędza na wózku specjalistycznym lub na wersalce. Bardzo ciężko jest go kąpać w małej wanience bo dziecko jest dość długie. Rodzice postanowili wybudować dla niego łazienkę i odpowiednio ją wyposażyć, ale do tego celu potrzeba dużo pieniędzy. Rodzice zwrócili się o pomoc do naszej Fundacji Dorośli Dzieciom, o udostępnienie konta, na którym gromadzili by środki finansowe na niezbędne leczenie i rehabilitację ich synka. |